Spojrzała
na dół. Ku domkowi na drzewie zbliżali się nieznani jej mężczyźni. Już kiedyś w
bajkach z dzieciństwa słyszała o aurach, czyli otoczce wokół człowieka, a teraz
sama widziała tę należącą do intruzów. Była przerażająco czarna, nie wiedziała
co ma zrobić. Nie oczekiwała w sumie na rycerza na białym koniu, ale w sumie
teraz nie obraziłaby się za takiego.
Usilnie chciała coś wymyślić, ale o
dziwo w obliczu zagrożenia życia wszystkie pomysły wyparowały.
- Skoro jesteś podobno czarownicą
to powinnaś wiedzieć co robić - powiedziała sama do siebie.
Wyciągnęła rękę przed siebie, a
wejście do domku otoczył ciernisty bluszcz. Zyskała na czasie, ale nie miała
bladego pojęcia, co jeszcze może zrobić by uciec stamtąd. W końcu w kącie
dostrzegła zapominaną miotłę. Bez wahania usiadła na niej i wyskoczyła z okna.
- Proszę leć, proszę leć - mówiła
sama do siebie.
Jak na zawołanie miotła wzbiła się
w powietrze. Szybowała teraz pośród chmur nie do końca rozumiejąc co się z nią
dzieje. Czuła się wolna i wyjątkowa. Nie wiedziała, że istnieje coś takiego jak
wolność, a jednak.
W końcu miotła zaczęła obniżać lot
i wylądowała na balkonie Jacka. Miękko stanęła na balkonie chłopaka i postawiła
ją w rogu. Lekko zastukała w szybę i zaczęła trząść się z zimna.
Jacek pojawił się w oknie kilka
chwil później. Widać było, że jest zaspany, ale widząc ją szybko otworzył drzwi
i pozwolił jej wejść. Niejednoznacznie stwierdziła, że chłopak pomimo jej
dziwacznego zachowania martwił się o nią. A może zastanawiał się też nad tym,
jakim cudem ona się tu znalazła.
Monica po przekroczeniu progu domu
przytuliła się do niego i zaczęła płakać. Potrzebowała bliskości kogoś, nawet
jeśli był jej prawie obcy. Nawet nie wiedziała czemu płacze, bo zawsze była
silna i opanowana, ale w obliczu takiego zagrożenia te cechy gdzieś uleciały.
Czuła rękę Jacka, gładzącą ją ostrożnie po plecach, jakby bał się, że może ją
skrzywdzić. Nie wiedziała czemu mu nie zaufała, ale teraz nie miała wyboru.
Komuś musiała zaufać, a on mógł ją nauczyć tego, co będzie jej niezbędne w
nowym, może lepszym życiu. A ponadto tylko on mógł jej pomóc dowiedzieć się kim
jest.
- Ja przepraszam – szepnęła cicho
nie podnosząc na niego wzroku. – Nie powinnam była mówić, że kłamiesz…
- Co się stało? – spytał łagodnie.
Wydawało się, że nie miał jej za złe tego co zaszło kilka godzin temu w parku.
– Wyglądasz na lekko mówiąc przerażoną, chyba naprawdę coś jest nie tak.
Monica uniosła głowę i spojrzała w
jego zielono-szare oczy. Nie umiała wydusić ani słowa, więc spróbowała
przekazać mu to myślą. Powoli obrazy z tego co widziała i czuła pojawiały się
przed jego oczami. Jacek od razu rozpoznał tych ludzi, bo nie raz miał z nimi
do czynienia. Nienawidzili go, z wzajemnością zresztą i chcieli zabić ostatnią
dziewczynę posiadającą dar panowania nad pięcioma żywiołami. Tulił ją do siebie
jeszcze mocniej teraz już bez obaw o to, że coś jej się stanie. Nie mówił nic,
bo nie potrzebował słów, żeby pokazać, że się o nią bał. Pocałował ją lekko w
czoło.
- Dziś śpisz u mnie jeśli ci to nie
przeszkadza – powiedział pewnym tonem. – Nie chcę zostawiać cię samej, a w domu
nie jesteś bezpieczna. Cóż teraz twoje zdrowie i życie jest najważniejsze, a
tam mogą cię dopaść nieodpowiedni ludzie.
- Dobrze, jeśli tak trzeba –
powiedziała ocierając twarz.
- Tylko, że mam jedno łóżko –
powiedział lekko skrępowany.
Monica spojrzała na niego swoimi
błękitnymi lekko przekrwionymi teraz oczami i uśmiechnęła się. Nie raz spała ze
swoimi kumplami w jednym łóżku i nikomu to nie przeszkadzało, więc i z nim
mogła. On też wydawał się rozumieć jej pomysł i tylko skinął głową.
- Ale ja nie mam piżamy…
To najbardziej ją denerwowało.
Miała by spać z nim w bieliźnie. Na to chyba nigdy by się nie zgodziła. Po
części rzutowało to też negatywnie na jej zasady, a nie lubiła ich łamać,
chociaż często miała na to ochotę. Jacek tylko podał jej swoją koszulkę, a sam
wyciągnął się na łóżku. Chwilę potem wskazał jej drzwi do łazienki.
Zniknęła za nimi w zawrotnym tempie
szybko wymyła twarz z makijażu, przeczesała włosy i zaplotła je w warkocz,
zrzuciła z siebie ciuchy i włożyła jego koszulkę. Znalazła też pastę do zębów i
nie używaną szczoteczkę, więc szybko wyszorowała swoje perełki i wróciła do
pokoju.
Niepewnie podeszła do łóżka i
położyła się obok niego okrywając się kocem, bo czuła się bardzo niepewnie.
Nawet go nieznana i już lądowała z nim w łóżku. W pewnej chwili poczuła, że on
ją obejmuje i przytula do siebie. Nigdy nie czuła się taka bezpieczna jak
wtedy. Była prze szczęśliwa pomimo licznych wątpliwości. Odwróciła się do niego
twarzą.
- Nie bój się mnie – uśmiechał się
do niej. – Ja tylko chce Cię chronić, nie mam zamiaru Cię krzywdzić.
- Pokaż mi jak się bronić przed tym
co na mnie poluje – powiedziała dotykając jego policzka. – Nie chce, żeby nikt
mnie chronił.
- Jutro zabiorę Cię w bezpieczne
miejsce i tam zajmą się tobą odpowiedni ludzie – powiedział cicho. – Ja mam Cię
tylko tam doprowadzić całą i zdrową.
- Ale mnie nie zostawisz prawda? –
spytała lekko zbita z tropu. – Przecież nie będę tam znała nikogo.
- Spokojnie maleńka na razie śpij,
przyszłością zajmiesz się potem – powiedział i delikatnie musnął jej usta
swoimi.
Rozlała się w niej przyjemna fala
ciepła i myślała, że zaraz eksploduje ze szczęścia. Drugi raz w życiu całowała
się z chłopakiem, ale pierwszy raz ktoś całował ją tak delikatnie. Nie
wierzyła, że całowanie jest takie przyjemne, pomimo, że pocałunek trwał tylko
chwilę.
W końcu poddała się ogarniającej ją
sile zmęczenia i zasnęła tuląc się do niego, jakby bała się, że w nocy zostawi
ją samą na pastwę następnego dnia. Zasypiała z nowymi perspektywami licząc na
nowe, lepsze jutro.
To jest Zajebiste Dziewczyno
OdpowiedzUsuńTo jest Zajebiste Dziewczyno
OdpowiedzUsuńCiekawe i wciągające.;)Na pewno będę śledzić jej dalsze przygody.Zapraszam również do mnie http://mrokitajemnicy.blogspot.com/ .Mile widziane opinie w komentarzu.
OdpowiedzUsuńNie będę się rozpisywał... Ta część podoba mi się chyba najbardziej. Następnych wyczekuję z niecierpliwością.
OdpowiedzUsuńDoczepić, doczepię się do tego, co wydało mi się najbardziej widoczne.
"w sumie na rycerza na białym koniu, ale w sumie teraz (...)"
To moje czepianie się nie zmienia faktu, że jak najbardziej powinnaś pisać dalej. W dodatku z takimi umiejętnościami i pomysłem... szkoda marnować. Kontynuacja po prostu musi powstać! :)
A tak co do mnie, mam nadzieję, że jeszcze mnie nie znienawidziłaś i nie otrzymałem jakiegoś dożywotniego zakazu komentowania na tym blogu :D
Tak wgl to pozdrawiam autorkę i życzę wielu fanów i... przyjemnego pisania xD
Podpisano - Dziwek Szatana
Świetne ! Dobrze piszesz ! ;D Czekam na next ! <3
OdpowiedzUsuńCzekam na dalsze ^ ^ Boskie
OdpowiedzUsuń