Rozdział I - Nowy...


Cholera! –mruknęła pod nosem ciemnowłosa, wysoka dziewczyna. Była wściekła i zastanawiała się teraz co ma zrobić. Przed sekundą wdepnęła przez dziwny przypadek w kałużę i teraz jej nowe glany były obłocone, a ona szła do tej głupiej budy. Znienawidzonego przez większość młodzieży miejsca.
Przechodząc starą bramę poprawiła poły swojej skórzanej kurtki i uśmiechnęła się do woźnego, który akurat szedł, aby przegonić uczniów, którzy palili pod bramą. Ona nienawidziła papierosów. Odrzucały ją i nie miała mieć ochoty z nimi jakiegokolwiek kontaktu, nigdy w życiu. Może było to spowodowane tym, że w jej domu nikt nie palił, a może nie. W każdym razie wydawały się jej ohydne.
Szkoła z zewnątrz przypominała klasycystyczny pałacyk. Była śliczna. Budynek pomalowano na biało, a nad wejściem umieszczono płaskorzeźbę patrona szkoły, Charlesa de Gaulle. Obrzuciła ją niechętnym spojrzeniem krzywiąc się trochę. Była tu już o wiele za długo, a czekało ją jeszcze trochę życia w tym dziwacznym miejscu.
            - Jeszcze półtora roku i wyjdę z tego wariatkowa – powiedziała sobie w duchu i pchnęła wielkie drzwi prowadzące do środka.
            Kiedy tylko przekroczyła próg, otrzepała swoje glany o starą, wysłużoną wycieraczkę, która zapewne pamiętała ciekawsze czasy w tej szkole i skierowała się na lewo, a następnie schodami na dół do szatni znajdujących się w ciemnych podziemiach szkoły.
Pchnęła drzwi z napisem „klasa druga f” i weszła do małej, wąskiej szatni, gdzie boksy były pooddzielane od siebie przez stalowe kraty. Kiedy pierwszy raz przyszła tam, aby zostawić swoje rzeczy myślała, że jest w więzieniu, ale z czasem mogła się i do tego przyzwyczaić.
 Zarzuciła kurtkę na najbliższy wolny wieszak i sięgnęła po reklamówkę na buty, która jak zwykle wisiała na swoim miejscu, potem usiadła na ławce i zaczęła powoli rozsznurowywać glany zajęło jej to chwilę. Kiedy wrzuciła je pod ławeczkę, do środka wszedł jakiś chłopak i strącił jej kurtkę z wieszaka. Zdenerwowała się, bo bardzo ją lubiła i strasznie o nią dbała.
- Ej ty! –warknęła wściekła – Podnieś to w tej chwili. Wierz mi nie chcesz ze mną zadzierać
Chłopak automatycznie odwrócił się i przyjrzał się jej uważnie. Był wysokim blondynem z zielono-szarymi oczami. Miał na sobie czarną koszulę i ciemne dżinsowe spodnie. Uśmiechnął się lekko arogancko, a następnie schylił się i sięgnął po kurtkę i powiesił ją na wieszaku. Jeszcze przez chwilę przyglądali się uważnie, ale w końcu on odwrócił wzrok.
- Nie ma za co – powiedział spokojnym czarującym głosem, jeszcze bardziej wyszczerzając zęby, co zirytowało Monicę.
- Dzięki – uśmiechnęła się ironicznie, wsuwając na nogi czarne trampki i sięgając po plecak. W tym samym momencie on też go chwycił. – Hej to chyba moje? – powiedziała podenerwowana, bo nie podobało jej się, że jakiś obcy koleś pcha łapy do jej plecaka.
- Hej wyluzuj chciałem ci go tylko podać. – powiedział intruz i puścił plecak. – Jestem Jacek. – Wyciągnął w jej kierunku rękę. – A ty to?
-Miło mi, a co mnie to obchodzi? Chyba lepiej Cię nie znać – wzięła plecak i wyszła.
Weszła z powrotem na górę i wspięła się po marmurowych schodach na piętro. Chłopak ją zirytował, mimo, że był cholernie przystojny, ale wolała przemilczeć ten fakt, bo po co miała fantazjować o jakimś natrętnym gburze.
Ostatnio miała ważniejsze problemy na głowie niż jakieś romanse. Zbliżała się połowa semestru, a ona była zagrożona z fizyki i wiedziała, że za nic sobie z tym nie poradzi. To było ponad jej siły. Miała dość użerania się z nauczycielką, która często jej dogadywała i obcinała jej punkty na każdej pracy mimo, że każdego dnia robiła dużo ćwiczeń.
Rzuciła plecak pod ścianę i usiadła pod nią czując się zrezygnowana i zmęczona życiem. Wyjęła z niego nowy odtwarzacz kupiony w czasie ferii zimowych, włączyła ulubioną piosenkę i próbowała odlecieć.
Wtedy zauważyła, że podchodzi do niej znowu ten sam chłopak, który zaczepił ją w szatni. Naciągnęła na głowę kaptur swojej bluzy i wetknęła mocniej słuchawki w uszy. Naprawdę nie miała ochoty na bliższą znajomość z nikim, a w szczególności teraz, kiedy musiała skoncentrować się na ważniejszych sprawach.
Tan chyba celowo robiąc jej na złość, usiadł naprzeciwko niej i patrzył na nią, jakby była jakimś obrazkiem. Wkurzało ją to, ale nie dała po sobie tego poznać z kieszeni swoich spodni wyjęła komórkę i zaczęła pisać sms’a do przyjaciółki, która po chwili pojawiła się idąc ku niej szybkim krokiem, usiadła obok niej, a ta pokazała jej skinieniem głowy, żeby nawet nie warzyła się wymówić jej imienia przy tym kolesiu.
W końcu zadzwonił dzwonek, a ona weszła do klasy siadając z tyłu i wyciągając długopis i plik kartek. Chłopak podszedł i wskazał na wolne miejsce obok, a ona obojętnie wzruszyła ramionami, w duchu mając nadzieję aby nie siadał z nią, a jednak zdecyduje się on zająć miejsce po przeciwnym kącie sali.
Nauczycielka zaczęła nudną lekcję, a ona słuchała notując co ważniejsze elementy zajęć o idiotycznych rzutach. Robiła notatki chyba tylko po to, żeby tylko nie patrzyć na tego chłopaka. Niestety wydawało się, że dzwonek obwieszczający przerwę przed następną lekcją zadzwoniły zbyt późno. Szybko zgarnęła ręką wszystkie swoje rzeczy do plecaka i ruszyła ku wyjściu. Nie zauważyła, że odtwarzacz wypadł z torby tuż przy ławce.
Kolejne lekcje doprowadzały ją do szału. Najpierw z pozoru miła kobieta z francuskiego, powiedziała jej, że nic nie robi, aby rozwinąć swój poziom, a potem baba z matmy zrobiła im nie zapowiedzianą kartkówkę. Myślała, że się poryczy, bo tylko szóstka z franca i czwóra z matmy ratowały jej średnią. A teraz czekało ją 3,9 jak nic.
To byłoby dla niej niczym koniec świata, bo przecież o stypendium artystyczne ubiegała się już drugi rok z rzędu i strasznie jej na tym zależało, a przez dwa głupie babsztyle jej marzenia mogą legnąć w gruzach.
Granie w teatrze kochała od dziecka, czyli praktycznie odkąd pamiętała. Jej największym marzeniem było zagranie w „Romeo i Julii” i liczyła, że dzięki stypendium i środkom odłożonym dzięki temu uda jej się wyjechać do szkoły aktorskiej. Tak bardzo chciała uciec i zapomnieć o męczarniach jakie przeżywała w domu. Miała dość przybranych rodziców i brata. Miała, ale niestety do osiemnastki musiała gdzieś mieszkać.
Po całym dniu męczarni zeszła do szatni, po kilkunastu minutach szukania pod kurtkami, zabrała swoje rzeczy, pobiegła po schodach na górę i szybko włożyła na siebie kurtkę. Chwilę później zabrała się za sznurowanie glanów.
Kiedy była ubrana, sięgnęła do swojego plecaka i zaczęła gorączkowo szukać swojego odtwarzacza. Wyrzuciła całą zawartość torby na ziemię i zaczęła przeszukiwać powoli plecak. Zagotowała się z nerwów, bo w sumie nie miała bladego pojęcia, gdzie on się podział. Przeszukała plecak jeszcze raz. Niestety, nigdzie go nie było.
Teraz jej złość się skumulowała i naprawdę miała chęć dokonania jakiejkolwiek działalności destrukcyjnej. Odkładała na niego całe wakacje, a teraz tak łatwo go zgubiła. Jaką była idiotką. Na domiar złego wkurzający nowy szedł w jej kierunku z uśmiechem, wskazując gestem, aby zaczekała. Nie mając ochoty na rozmowę z nim po prostu zrezygnowana wyszła znikając w tłumie uczniów i wróciła do domu.

----
ZACHĘCAM DO KOMENTOWANIA :)

2 komentarze:

  1. Genialny pomysł! Szczerzę mówiąc to jestem pod wrażeniem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. DziwekSzatana2 marca 2012 23:21

    Na początek : historia zapowiada się nieźle.
    Piszesz dobrze stylistycznie, gramatycznie i przede wszystkim nie zanudza to czytelnika. Na początku czytało mi się trochę trudno ale potem szło już z górki.
    Mam dosłownie 3 rzeczy, które bym zmienił.
    "(...) a ona szła do tej głupiej budy. Znienawidzonego przez większość młodzieży miejsca." tu zamiast kropki wstawiłbym przecinek.
    "(...)Tan chyba celowo robiąc jej na złość, " Nie powinno być "ten"? : )
    "Wkurzało ją to, ale nie dała po sobie tego poznać z kieszeni swoich spodni wyjęła komórkę i zaczęła pisać sms’a do przyjaciółki (...)" Tutaj po 'nie dała po sobie tego poznać' dałbym kropkę i 'Z kieszeni ' jako nowe zdanie.
    Więcej nie ma albo przeoczyłem. ^ ^
    Sorry, że tak się czepiam, ale jestem perfekcjonistą. :)
    Ogólnie jest dobrze, a nawet bardzo dobrze.
    Dlatego czytam dalej :D

    PS. Imię jednej z bliźniaczek (tu tu obok xD) 'Ave' mnie rozwaliło :D

    OdpowiedzUsuń